slina
Link 19.11.2008 :: 10:48 Komentuj (0)

przedwczoraj K. zapytal czy slina plusiaka jest zakazna czy nie.
sprawa jest troszke skomplikowana.

Pocalunki same w sobie nie sa grozne. te tzw. 'glebsze' tez.

Slina moze stanowic material zakazny, z tym ze w ogromnej ilosci - ok 2,5 litra. umowmy sie - to sa ilosci teoretyczne.
to co istotne - to fakt, ze slina nie zabija wirusa. czyli jesli plusiak krwawi z dziasel, ma otwarte zajady, to w zetknieciu z otwarta rana lub blona sluzowa (jamy ustnej, oczu, nosa, penisa, pochwy) osoby niezakazonej istnieje ryzyko przeniesienia zakazenia. Male, ale istnieje.

z drugiej strony - trzeba pamietac, ze plusiak calujacy sie z krwawiacym z dziasel minusiakiem jest narazony na zakazenia np. wirusem opryszczki, HCV itd.

ogolnie chyba dobrze jest przyjac zasade ze jak sie ma zajady, afty, krwawiace dziasla czy wargi - lepiej sie nie calowac inaczej jak po policzkach :)))





nie jestem juz nosicielem
Link 16.11.2008 :: 21:31 Komentuj (2)

stalo sie to w sobote, okolo poludnia. Nagle i zupelnie bez ostrzezenia przestalam byc nosicielem.

wszystko przez to, ze pojechalam na warsztaty dla plusiakow.
tam sie dowiedzialam ze nie mam prawa do nazywania sie nosicielka, bo to by znaczylo ze sobie nosze tego wirusa i nosze a on sobie zyje we mnie ale sie nie rozwija. niestety teraz musze sie nazwac osoba przewlekle zakazona.
beznadziejnie, prawda?

gadalismy o wielu sprawach bardziej i mniej ciekawych. min. dowiedzialam sie ze nie powinno sie nazywac gejow gejami tylko MSM (Mezczyznami uprawiajacych Seks z Mezczyznami), dowiedzialam sie nowinek ze swiata laboratoriow (sa jakies nowe szczepionki w fazie testow), statystyk (w Polsce do sierpnia tego roku w kierunku HIV przebadalo sie łącznie 3 osoby na 1000 !!!! czy aby na pewno mamy XXI wiek?) itp itd

bylo bardzo milo, bardzo ciekawie, tylko mi zal tego nosicielstwa....





sprawy wewnetrzne
Link 15.09.2008 :: 08:19 Komentuj (1)

na polu nie-watroby duuuzo lepiej, nie bardzo mi wypada pisac publicznie o tym co sie dzieje, wiec niech tyle wystarczy :)

wreszcie doczytalam.
o Limfocytach T. Kiedys R. zapytal czemu liczy sie receptory CD4, a nie limfocyty T, ktore te receptory nosza (tj tak jakby sie liczylo nie ludzi tylko uszy).
tak w ogole zaczne od tego, ze limfocyty T to jedne z czterech rodzajow bialych cialek krwi. takie pomocnicze komorki, ktorych zadaniem jest wspomaganie odpornosci organizmu.

[rysunek-schemat namnarzania sie wirusa HIV - sciagniety z onetu]
te pomaranczowe wypustki to sa wlasnie receptory. sa dwa rodzaje limfocytow T: jeden typ ma na sobie receptory CD3 i CD4 a drugi CD3 i CD8. Hiv umie wejsc tylko do tych pierwszych. wchodzac niszczy receptor dzieki ktoremu sie dostal do srodka.
Zdrowy przecietnie czlowiek ma ok 600-800 komorek CD4/ml krwi.
Taka komorka sobie krazy po organizmie przez ok 120 dni, po czym umiera w szpiku a w jej miejsce powstaje nowa. na lekach ARV - nawet jesli stara nosila w sobie wirusa, nowa rodzi sie bez, no i z receptorami CD4...
dla chetnych - film

u mnie bylo tak: kiedy w 1996r. po raz pierwszy zmierzyli mi ilosc CD4 - bylo ich 1582. powaznie - strasznie duzo. po latach sila rzeczy spadlo. wchodzac na leki w marcu 2008 mialam ich ciut ponizej 250. po trzech miesiacach kuracji - 451. nastepne badanie na poczatku pazdziernika :)))





wyjezdzam.
Link 05.07.2008 :: 08:18 Komentuj (10)

bede wypoczywac razem z Toba, dlatego szybciutko Ci powiem:

nie boj sie mnie, ale traktuj ostroznie.
mozesz mi podawac reke, mozesz mnie przytulic, pocalowac w czolko i nie tylko.
uwazaj tylko czy nie mam zajada - czesto sama o tym nie wiem. wowczas jednak zachowaj ostroznosc.
jesli sytuacja sie rozwinie i splynie na nas namietnosc - miej prezerwatywe i nie zawahaj sie jej uzyc. wiesz, moge nie wiedziec co mam w sobie... dlatego uwazaj prosze.

Pamietaj - mozemy razem sie kapac w morzu, jeziorze, basenie... Komary ani inne owady nie polacza nas braterstwem krwi. mozemy tez korzystac ze wspolnych naczyn i sztuccow, pic z jednej butelki, jesc to co przyrzadzilam. mozemy wspolnie korzystac z lazienki, spac w jednej pościeli. nie uzywaj jedynie mojej szczoteczki do zebow ani maszynki do golenia.

jesli zobaczysz ze krwawie - pomoz mi sie opatrzec zabezpieczajac siebie - uzywaj rekawiczek jednorazowych lub przynajmniej torebek foliowych. (oczywiscie nie mowie tu o zwyklym przyklejeniu plastra, tylko opatrywaniu glebokiej rany) wyrzucajac je zwroc uwage zeby nikt nie mial z nimi kontaktu przez najblizsze kilka godzin.

w ogole na wszelki wypadek nie dotykaj zadnej krwi. jesli jednak dotkniesz - nie panikuj tylko umyj rece woda z mydlem. mydlo ma duze wlasciwosci dezynfekujace. Pamietaj, jesli ci moja kapnie krew na nieuszkodzana skore - nie ma ryzyka zakazenia. jesli na otwarta i jatrzaca rane - musi byc wparwdze byc odpowiednia ilosc i jakosc wirusa, ale zglos sie szybko ( w ciagu 48 h) do przychodni specjalistycznej (z prawej strony w linkach jest ich spis) po dawke lekow poekspozycyjnych.

jesli zdazy sie wypadek - nie musisz informowac wszystkich dookola ze mam plusa - zdazaja sie glupi ludzie na swiecie i znam kilka przypadkow kiedy nie udzielono pomocy osobie seropozytywnej, i te umarly. Jestem czlowiekiem i jak kazdy mam prawo do opieki medycznej.
zwracaj tylko uwage czy lekarze / sanitariusze przestrzegaja zasad BHP. jesli trafi sie ktos kto do kontaktu z krwia nie zalozy rekawiczek, jesli nie uzywaja sterylnego, jednorazowego sprzetu - zwymyslaj go glosno. on moze stanowic wieksze zagrozenie niz ja.

pamietaj - jestem tuz obok Ciebie - ale nie wiesz jak wygladam, dlatego prosze, badz ostrozny :)

Dobrego Wypoczynku :)

Bede we wrzesniu.
Jesli ktos z Was ma pomysl o czym chcialby poczytac tu - zapraszam do podsuwania tematow.
zarowno tu - w komentarzach jak i mailem - seropozytywna[maupa]gmail.com
RADOSNYCH WAKACJI :))))





z pola bitwy
Link 04.07.2008 :: 08:47 Komentuj (0)

Biale Fartuchy nie proznuja.
przede wszystkim w Stanach, ale tez w Niemczech i Skandynawii.
dlateczego tam? a to przez aktywne srodowiska gejowskie + rozkrecony na maxa porno biznes w tych krajach. nie przypuszczalam ze kiedys znajde cos dobrego w pornosach!

wczoraj mowilam o tym co znalazl K. - gdzies w probowkach wyodrebniono aktywne i agresywne bialko ktore HiVa sie nie boi, tnie go na kawaleczki i zjada.
dzis natknelam sie na artykul przekonujacy ze wystarczy zmutowac troszke nasze bialko i juz.

po pierwsze - trzeba pamietac ze to wszystko probowki. w ludzkim organizmie takie agresywne bialko moze sie zdezorientowac i pociac i zjesc nie to co trzeba. mutacja moze przeciez pociagnac za soba dalsze mutacje...
dlatego trzeba dac Bialym Fartuchom czas na dokladne przeanalizowanie wszystkich za i przeciw, wszystkich opcji, czas i ochotnikow na eksperymentowanie na ludzkim organizmie itd...

po drugie - przyznaje ze zaczynam sie bac. juz jestem mutantem - geny moich rodzicow zrobily ze mnie jakiegos stwora zupelnie innego niz oni, wyjatkowego w skali swiata. i teraz Biale Fartuchy chca mnie mutowac? tak na starosc?

po trzecie - jak mozna nie wierzyc w Opatrznosc Boska ? caly czas podsuwa Bialym Fartuchom nowe rozwiazania, zeby naprawily to co zepsula ludzka glupota...

z tego tez wynika ze chyba glupota jest nieuleczalna.... :)





i jeszcze - po spotkaniu
Link 26.06.2008 :: 10:03 Komentuj (2)

na spotkaniu byla tez mowa o ciazy plusiaka i o wplywie lekow ARV na plod.

zdawkowo przypomniano jak mozna zajsc w ciaze z pewnoscia nie przeniesienia wirusa.
poza metoda naturalna, ktora jednak nie jest metoda bezpieczna, stosuje sie cos w rodzaju in vitro, czyli wstrzykniecie plemnikow wprost do narzadu rodnego kobiety
- u dodatniej kobiety bez dodatkowych komplikacji
- od dodatniego mezczyzny pobiera sie nasienie i je oczyszcza z wirusa. tj odwirowywuje sie jego sperme, wirus jako lzejszy wyplywa na gore, plemniki osiadaja na dole, wiec sie je jakos pobiera i wstrzykuje tam gdzie trzeba.

Kobiecie +, ktora nie jest na lekach - podaje sie ze wzgledu na bezpieczenstwo dziecka leki, przez co ryzyko przeniesienia wirusa z niej na dziecko spada z 40% do 1%

(tak, wiem, pisalam o tym nie raz, ale to jest dla mnie nowosc i zrodlo radosci. w 1993 roku spotkalam lekarke ktora doradzala mi sterylizacje. a teraz - taki postep, taka szansa!!!)

okazuje sie ze sa leki, ktore zawsze sie wymienia na ten okres, po moga uszkodzic watrobe lub system nerwowy dziecka. na szczescie statystycznie rzecz ujmujac wystarczy odstawienie - wymiane lekow we wczesnej ciazy, a nie na dlugo przed.

dlatego tak wazna jest komunikacja na linii Plusiak - Medyk.







po spotkaniu - cd
Link 24.06.2008 :: 08:11 Komentuj (0)

Pani Dr mowila sporo rzeczy ktore mowiła poprzednim razem, jako ze sklad osobosciowy byl zupelnie inny niz miesiac temu.
ale mowila tez sporo ciekawostek.
Zapytalam czy nasze receptory sa do czegos innego wykorzystywane niz wylapywanie i wpuszczanie do siebie wirusa.
otoz - to sa takie identyfikatory komorkowe. kazda komorka ma takie rozne dla danego gatunku komorki. limfocyty T z receptorami CD4 to tacy zolnierze w organizmie. za pomoca tych identyfikatorow komorki porozumiewaja sie miedzy soba. np jesli na nodze mam ropien - komorki informuja o tym caly organizm i z calego organizmu tam jest wysylane 'wojsko' do opanowania sytuacji - nie rozprzestrzenienia sie infekcji i zagojeniu sie ropnia.

wirus nie moze zyc sam, musi miec jakas komorke - zywiciela. tak dlugo mutowal i dobieral swoja otoczke, az wymutowal 'wytrych' ktory pasuje do tego identyfikatora.

kiedy wejdzie do komorki - zamienia ja w fabryke wirusa. wypuszcza w krew miliony wirusow dziennie. komorki zyja do 120 dni. wirus wiec atakuje ciagle nowe, swieze komorki.
Leki ARV blokuja mu mozliwosc wejscia do komorki, zmiany kodu DNA komorki itd.
Wtedy nieaktywny ale zywy wirus chowa sie w komorkach tkanki tluszczowej, w komorkach wezlow chlonnych i niektorych komorkach w mozgu.

Ostatnio (w czerwcu !!!) opublikowano nowe odkrycie Bialych Fartuchow. Doszly do tego w ktorych komorkach ukladu chlonnego dran siedzi....
to krok w dobra strone :)

a swoja droga zastanawiam sie czy ta wiedza opiera sie tylko na teorii - skad oni wiedza jak wygladaja te komorki, wirusy itd? takie mikroskopy maja czy jak?





takie sobie ciekawostki.
Link 13.06.2008 :: 08:41 Komentuj (4)

dzis przeczytalam cos bardzo ciekawego:

Około 1,5-2% populacji ludzi mieszkających w Skandynawii nie zakazi się nigdy wirusem ale nie ze względu na to, że ich system odporności umie zwalczać HIV, tylko dlatego, że w ich krwinkach ( z powodu mutacji w przeszłości) brak jest receptorów potrzebnych do infekcji komórki.

(jak/jesli tylko potwierdze zrodlo - wkleje je tu)


to mi przypomina jedyny znany mi przypadek non progresora.
moja kolezanka zalapala plusa w koncu lat 80tych przez cpanie.
po zakazeniu wyszla z cpania, zwiazala sie z poznanym na leczeniu chlopakiem, urodzila dziecko (urodzilo sie z przeciwcialami. stracilo je w ciagu 1,5 roku zycia).
jakos wtedy okazalo sie ze babka jest non progresorem.
w jej krwi wirus sie nie namnazal.
jej surowica niszczyla wirusa w cudzej krwi.

zanim sztab bialych fartuchow doszedl do tego jak ja wykorzystac dla dobra nauki, zaczela znowu cpac, dokazila sie i stracila 'dar'.

dla pocieszenia dodam, ze teraz nie cpa, ma dobra prace, meza na minusie i kolejne zdrowe dziecko.





po spotkaniu II - HIV - ciaza - dziecko
Link 03.06.2008 :: 07:27 Komentuj (5)

kobieta seropozytywna moze urodzic:
- zdrowe dziecko,
- dziecko seropozytywne (z wirusem hiv we krwi)
- dziecko z przeciwcialami hiv (przeciwciala Matki zwalczajace w jej organizmie hiv)
dziecko z przeciwcialami potrafi w stosunkowo krotkim czasie je wybic

jako ze testy robi sie na obecnosc przeciwcial hiv (bo to kosztuje ok. 25 PLN) a nie na obecnosc wirusa hiv (bo to jest badanie duzo duzo drozsze) czasem mowi sie ze dziecko z przeciwcialami jest seropozytywne. a to wcale nie prawda.

seropozytywnej kobiecie, ktora jest w ciazy zwykle podaje sie leki ARV zeby zniwelowac poziom wiremii.

prawdopodobienstwo ze kobieta seropozytywna urodzi seropozytywne dziecko jest ok 40 %.
na lekach spada do 1 %.


tu bardzo prosze - dziewczyny, w czasie ciazy robcie sobie testy na hiv!
tak na wszelki wypadek. dla zdrowia dziecka.

TU jest lista osrodkow, gdzie testy mozna zrobic bezplatnie. Testy odplatnie (ok. 25PLN) mozna wykonac w wiekszosci punktow diagnostyczno-laboratoryjnych w Polsce.







po spotkaniu I - struktura wirusa HIV
Link 01.06.2008 :: 21:48 Komentuj (4)

w sobote bylo spotkanie grupy wsparcia plusiakow.
zwykle jest czesc medyczna - prowadzona przez Pania Dr i czesc psychologiczna - prowadzona przez Dr Psychoterapeute.
Tym razem Psycho nawalilo i nie przyjechalo, ale to co mowila Pani Dr bylo ciekawe, mimo ze niektore rzeczy juz wiem powtorze wszystko. moze komus do czegos sie przyda, a ja zobacze czy wszystko zapamietalam logicznie.
za duzo tego na jeden wpis, wiec tematami:

1. struktura wirusa i jego leczenie tzw ARV (czyli takim jakie ja mam)

Wirus to takie cos, co do zycia potrzebuje zywej komorki. Hiv potrzebuje komorki bialych krwinek - limfocytow T.
wnika do niej za pomoca receptorow (takich chwytakow) CD4. jak juz wniknie, modyfikuje RNA a przez to DNA komorek, ktore zmienia w fabryki swoich klonow.

jako ze podlacza sie w kazdym ciele do innego DNA i RNA - ten sam szczep wirusa w roznych cialach roznie moze wygladac (chodzi o te RNA). to sie nazywa 'mutacje wirusa'
kiedy zaczyna sie klonowac = namnazac, system immunologiczny = odpornosciowy stara sie go zwalczac.

przebieg choroby (nosicielstwa) wyglada tak, ze zaraz po zakazeniu - po ok 2-8 tyg. zaczyna sie choroba retrowirusowa, kiedy organizm probuje zwalczyc HIV. nie udaje mu sie, hiv sie namnarza (= rosnie wiremia) a odpornosc (mierzona w ilosci cd4/ml krwi) maleje. choroba ta trwa zwykle ok. 3 miesiecy. ma objawy przewleklej grypy, ale niczym nie da sie zbic goraczki, ktora zwykle nie spada przez te 3 miesiace ponizej 37,5 st.
potem nastepuje 'rownowaga', tj wiremia i cd4 osiagaja taki pulap, ze trzymaja sie w szachu.
i tak sobie czlowiek zyje przez kilka-kilkanascie lat (ja 16), az przy byle okazji, byle dluzszym oslabieniu wirus wychodzi z ukrycia i zaczyna sie namnazac o wiele szybciej niz dotychczas. CD4 oczywiscie wowczas maleje, no bo organizm sie broni.

zdrowy czlowiek ma zwykle odpornosc ok 800-500 jednostek CD4/ml krwi. od 350 jednostek zaczyna sie bacznie obserwowac pacjenta, od 200 wlacza sie leczenie, 0=AIDS.

kiedys stosowano leki bijace w wirusa. szybko okazalo sie ze przy tylu - a przede wszystkim - ciaglych mutacjach jest to bezcelowe.
Na szczescie odkryto tzw Inhibitory Proteazy.
blokuja one bramki CD4, czyli nie pozwalaja wirusowi zaczac sie produkowac lub blokuja mozliwosci zmiany DNA komorek. Tu jest ciekawa animacja dla chetnych.

dzialanie tych lekow powinno byc w miare szybkie. to znaczy ze w ciagu ok. pol roku wiremia (czyli ilosc kopii wirusa w ml krwi) powinna widocznie spasc, czesto nawet ponizej 40 jednostek, co nazywa sie poziomem niewykrywalnosci (mile, bo w testach wychodzi '0' :)), a z kolei uklad odpornosciowy powinien sie stopniowo odbudowywac, co mozna zmierzyc rosnaca iloscia CD4. System immunologiczny odbudowuje sie wolno - kazda komorka zyje ok. 120 dni, wiec trzeba poczekac, zeby wszystko wrocilo do normy

Tymczasem wirus nie znika. mimo testow przy niewykrywalnej wiremii. chowa sie w wezlach chlonnych, w ukladzie limfatycznym, w tluszczu - w tzw rezerwuarach.
i czeka i kombinuje. z czasem udaje mu sie obejsc bariery tworzone przez leki. wowczas trzeba zmienic koktajl.

istnieje ok 30 lekow inhibitorow proteazy, stosuje sie je zwykle w kombinacji po 3. nigdy sie nie wraca do raz odrzuconego leku, na ktory wirus sie uodpornil.

naukowcy dzis obok wymyslania kolejnych inhibitorow mysla nad sposobem unicestwienia wirusa w rezerwuarach.

i jeszcze o mutacjach - jesli dwa plusiaki (On i Ona) powymieniaja sie wirusami (np bzykajac sie bez zabezpieczenia), spowoduja kompletnie rozne mutacje wirusa w swoich organizmach. jest to o tyle grozne, ze jezeli juz np Jego wirus jest odporny na ktores tam leki - automatycznie ta 'wiedza' przechodzi do Jej wirusa. tak ze plusiaki zyja tak, jakby ktores z nich nie mialo plusa.


cdn... :)





statystyka


powered by Ownlog.com
Poprzednie